1.
Konoha. Wschód słońca. Rozpoczęcie nowego lepszego dnia.
Wszyscy tak myślimy ale nie ona. Kapitanka Anbu lecz nie tylko. Piękna, mądra,
silna, utalentowana .. Wymarzona dziewczyna tylko że nikt w jej sercu już nie
zawita. Anioł, diabeł oraz demon w niej śpią. Tak jak ona. Piękne i długie
różowe włosy były rozłożone po całej poduszcze. Cóż nic tak pięknego jak sen
nie trwa wiecznie. Różowo-włosa zaczęła otwierać z gracją swe soczyście zielone
oczy. Sakura (bo tak miała na imię różowo-włosa piękność((Ej nie jestem piękna
tylko ładna))cicho Sakura! Masz mnóstwo adoratorów. dop.autorki) zaczęła się
budzić i spojrzała na zegarek a potem na kalendarz.24 Sierpnia.
-Hm.. coś muszę dzisiaj spełnić tylko co?..- powiedziała do
siebie Sakura. Wstała i podeszła do garderoby.
-W co mam się ubrać?- zapytała niby do kogoś ale do siebie.-
Wiem to co zwykle.
Sakura ubrała się w swój codzienny strój i już chciała
uczesać "Kłosa" gdy nagle..
-SAKURA!!!!- to był głos Naruto. Przyjaciela Sakury.
Blondyna o niebieskich oczach. Wszyscy wiedzieli że jego ciągnie do Sakury ale
ona stara się "przekierować" go na to by zakochał się w jej
najlepszej przyjaciółce Hinacie. Cóż może i była nieśmiała ale i piękna.
-Już idę.- odpowiedziała Sakura.- kurcze kto mnie obserwuje?
Różowo-włosa zeszła na dół i otworzyła drzwi blondynowi.
-No nareszcie! Saki mamy dzisiaj misję!- darł się Naruto na
naszą niewinną wisienkę.
-Hum...Serio?! Pamiętam o tym ale ona jest o 10:00 a jest
8:00 durniu!!- cóż nasza Sakura się dość zdenerwowała.
-Ale Sakuraaa proszę chodźmy już Neji, Hinata, TenTen i
Kakashi już są pod bramą( co Kakashi przed czasem? OMG co ja robię dop.autorki)
chodźmy proszę, proszę, proszę....
-No dobra tylko wezmę plecak.- Wiśnia zrezygnowała z kłótni
z Liskiem i wzdychając poszła na górę. Wzięła kilka kunai, shuriken'ów, różne
zwoje i eliksiry, maskę różowej pantery i...zdjęcie team'u 7.
-Sakura!!!- niecierpliwił się coraz bardziej Lisowaty więc nasza
"panterka"(czasem będę ją tak nazywać) po raz ostatni spojrzała na
dawny Team 7 i podniosła zwój z opisaną misją.
Polegała ona na tym by znaleźć Sasuke Uchiha. Tak były
obiekt jej uczuć. Młodszego z rodzeństwa. Cóż mieli biec przez bitych 8 godz.
do ukrytej wioski Orochimaru. A wioska ta znajdowała się trochę dalej na północ
od wioski dźwięku.
-Możemy już iść- właścicielka zielonych oczu mówiła to
schodząc za schodów.
-Yeah dzięki, dzięki, dzięki i jeszcze stokrotne razy dzięki
Saki- Naruto był wniebowzięty.
-No problemo Naruto-
posiadaczka "Shalymar'u"(Szalimaru i przy okazji ja to
wymyśliłam i nie ma tego w anime oraz w mandze chyba) odpowiedziała mu z
uśmiechem. W końcu wyszli lecz Sakura nadal czuła na sobie czyjś wzrok. I z tą
myślą szła przez wioskę. A Naruto? On myślał tylko o jednym. Mianowicie o
ramen'ie i o tym czy jest głodny czy nie. I tak doszli do bramy i mówiąc
krótkie "Ruszamy" wypowiedziane z ust Sakury zaczęli biec przez
las.....
___________________________________________
No hej. Myślałam że tego nie napiszę. Cóż myślę że będę się
podpisywać Kochać nie wymagać. Poproszę siostrę o współpracę więc to może
oznaczać częściej notki. Buźka:*
KNW**Kochać nie wymagać**
(Strój naszej Haruno:) Na moim blogu ma długie do pasa :*